Wyszukaj

Reklama

Obsługiwane przez usługę Blogger.
wtorek, 15 marca 2011

Powiem Ci jak zarabiałem na papierowych kwiatkach...

Autorem artykułu jest Robert Maicher

- czyli jak można zarabiać na zwykłych różach orgiami.
Po pierwszym roku studiów, wyjechałem za granicę na prawie 2 miesiące na stypendium do Centrum Informacji Europejskiej w Niemczech. Mając 21 lat marzyła mi się kariera w którymś z międzynarodowych koncernów. Właściwie było mi obojętne czy będzie to producent samochodów, sprzętu domowego czy mebli.

Miała to być bardzo duża, międzynarodowa firma, w której chciałem po 20 latach pracy zostać prezesem. Byłem przekonany, że w swoim życiorysie staż w Centrum Informacji Europejskiej prezentował by się świetnie, dlatego też pojechałem.

Sama praca na miejscu nie była ani w połowie tak ekscytująca jak nazwa instytucji do której pojechałem. Chyba nawet nie wspomniałbym o tym epizodzie gdyby nie fakt, że nie miałem za co jeść. Jak do tego doszło?

Kupiłem bilet w obie strony, wziąłem jeszcze jakieś 100$ kieszonkowego i w drogę. Po co mi więcej, jeżeli nocleg opłacany miał być przez ową instytucję, a ja miałem otrzymać zwrot kosztów poniesionych na dojazd oraz za każdy miesiąc około 550$ stypendium do ręki.

Wszystko się zgadzało oprócz jednej rzeczy: całość, czyli zwrot kosztów dojazdu plus stypendium miałem dostać, ale dopiero w monecie odbycia stażu, czyli w przeddzień wyjazdu. Efekt był taki, że nie miałem za co kupić bułki czy iść gdzieś na obiad. Do tego za własne pieniądze musiałem kupować tam na miejscu biletu komunikacji miejskiej. Nie było mi do śmiechu. Tylko jak tu zarabiać nie mając czasu by iść do pracy? Końcu musiałem dziennie osiem godzin pracować w Centrum Informacji Europejskiej?

Pierwszy tydzień jeszcze utrzymywałem się z zabranych z domu oszczędności, ale kurczyły się z dnia na dzień coraz bardziej, a mi w oczy zaglądało widmo głodowania. Nie chciałem też prosić nikogo o pożyczkę. I nagle: eureka!

Nim powiem co wymyśliłem, napiszę jak na to wpadłem. Było to milionowe miasto, z tysiącami turystów i mieszkańców. Dziennie przechodziłem w drodze do biura przez gęsto oblegany przez nich rynek główny. Turystycznym hitem był przebrany i pomalowany na złoto pan, który stał na małym podeście nieruchomo. Stał tak, aż ktoś mu wrzucił coś do skarbonki. Wtedy zmieniał pozycję i wszyscy z zachwytu klaskali. To właśnie on zwrócił mi uwagę na bardzo hojne sakiewki turystów. Nie chciałem jednak robić mu konkurencji. Tak oto wpadłem na „mini-handel” kwiatami.

Powiesz: co w tym szczególnego?
Już odpowiadam: kwiaty robiłem sam z papieru, tak że mnie nic nie kosztowały. Nauczył mnie tego kolega w szkole średniej. Jest to naprawdę bardzo proste i zarazem efektowne.

W biurze było pełno różnych papierów, więc kwiatki robiłem z różnokolorowej tektury, by były ciekawsze niżeli tylko białe. Z jakiegoś pudełka zrobiłem niby skarbonkę: okleiłem je ładnie, a na górze wyciąłem otworek, by można było do niej wrzucać pieniądze.

Mając coś na podobieństwo skarbonki, mając kilkanaście kwiatków papierowych, ładnie się ubrałem w koszulę i marynarkę i przyjechałem do miasta godzinę wcześniej niż zwykle. Ten czas poświęciłem na zarabianie.

Nie miałem żadnego doświadczenia w sprzedaży, pierwsze 30min. okazało się klapą: nie sprzedałem ani jednego. Dlatego zmieniłem strategię szybko: zamiast sprzedaży, obdarowywałem nimi przechodniów. Byłem przecież studentem, więc mówiłem, że to prezent od studentów. Każdy wie, że student to biedny gość i chyba dlatego to tak dobrze działało.

Jakie było moje zdziwienie, gdy po kolejnych 30min miałem zarobionych prawie 10$. Na obiad i kolacje wystarczało mi jakieś 5$, więc poszedłem do Centrum Informacji na swoje 8 godzin.

Od tamtego dnia, codziennie rano przyjeżdżałem godzinę wcześniej do miasta, zarabiałem moje kilka, czasami kilkanaście $ i szedłem do biura. Wieczorem w mieszkaniu za to robiłem kilkanaście nowych kwiatków by mieć nowe na kolejny ranek.

Może umiejętność robienia papierowych kwiatków kiedyś komuś pomoże, tak jak mnie pomogła, dlatego na mojej stronie internetowej podaję instrukcję, jak je zrobić: http://www.robertmaicher.pl/bonus.

Jest to też świetny pomysł na obdarowanie bliskiej naszemu sercu osoby – taki własnoręcznie zrobiony bukiet kwiatów w różnych kolorach robi naprawdę wrażenie.
Moja nauczycielka często powtarzała nam na lekcjach:
„Nie trzeba być mądrym, ale trzeba zawsze sobie umieć pomóc”.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Translate

Popularne posty

Archiwum bloga

Obserwatorzy